Współzależność środowiska lądowego i wodnego

Współzależność środowiska lądowego i wodnego

Jedną z najciekawszych rzek, jakie kiedykolwiek widziałem jest Essequibo w północnej Gujanie. Szeroko rozlane ciemnobrązowe wody, meandrujące pomiędzy rozległymi łąkami z jednej a puszczą tropikalną z drugiej strony, tworzą niezapomniany widok. Człowiek, z którym tam byłem, Tiny McTurk, spędził w tamtych stronach całe życie. Rzekę i jej brzegi znał jak własne podwórko.

Pierwszego dnia pobytu udaliśmy się w dół rzeki. Płynęliśmy pomiędzy ogromnymi drzewami, ustrojonymi zwieszającymi się z nich girlandami wielobarwnych, dzikich orchidei. Płoszyliśmy bociany i czaple, a także biało-czarne brzytwodzioby, których szkarłatne dzioby mają dolną część dłuższą od górnej; gdy muskają wodę (wygląda to, jakby cięły materiał) dolna część dzioba „wyłuskuje” małe rybki i owady wodne.

Po pewnym czasie dotarliśmy do miejsca, w którym rzeka tworzyła duże zakole. Podpłynęliśmy pod ogromne drzewo ustrojone mnóstwem żółtych i różowych kwiatów. McTurk wyłączył silnik i nasze wielkie canoe zaczęło dryfować wzdłuż brzegu. Gdy umilkło echo silnika, McTurk poprosił, abyśmy posłuchali śpiewu drzewa. Rzeczywiście usłyszeliśmy buczenie, jakby pracowała tam ogromna prądnica. Początkowo myślałem, że to pszczoły, spojrzawszy jednak przez lornetkę ku koronie drzewa, zorientowałem się, że ten głos pochodzi od setek kolibrów. Unosiły się, żerując wśród kwiatów, a dźwięk ten pochodził od ich furkoczących skrzydełek. Widok masy drobnych ptaszków przefruwających z kwiatka na kwiatek i lśniących w słońcu jak klejnoty zapierał dech w piersiach. Raz po raz dwa ptaki wdawały się w bójkę, otrząsając z kwiatów płatki, opadające potem powoli w brązowe wody rzeki. Niektóre z nich zjadane były przez ryby, inne tonęły, osiadając na dnie i wchodząc w skład osadów dennych. Był to wspaniały przykład funkcjonowania rzeki: daje ona środki odżywcze drzewu, które z kolei dostarcza kwiatów i owoców, a także schronienia wielu zwierzętom; płatki i kwiaty opadają do wody, spływając z prądem i zasilając inne partie puszczy; rzeka wreszcie roznosi nasiona drzew, zapewniając rozprzestrzenianie się następnym pokoleniom. Postanowiliśmy oddalić się od głównego nurtu rzeki i wpłynęliśmy w spokojny dopływ, przypominający bardziej kanał niż rzekę. Powierzchnię wody pokrywały liście i kwiaty ogromnej lilii Viktoria regia, każdy z różowych kwiatów wyglądał jak ślubna wiązanka, a zielone liście były wielkości koła samochodu. McTurk ostrzegł nas, żebyśmy nie wkładali rąk do wody z powodu żyjących tu piranii. Ryby te mają kształt owalny, srebmoszary kolor i przerażający pysk pełen ostrych jak brzytwa zębów. Polują w stadach i gdy dopadną ofiarę, dosłownie rozrywają ją na strzępy. Stado piranii w ciągu paru minut potrafi ponoć obgryźć do końca ciało kapibary (podobny do świni gryzoń z Gwinei, wielkości dużego psa). Nie trzeba dodawać, że trzymaliśmy ręce z dala od wody.

Piranie mają bardzo złą sławę, jednak, jak często bywa w przypadku zwierząt nielubianych przez ludzi, opowieści o ich dzikości nie są do końca prawdziwe. Badania ekologiczne, przeprowadzone w dorzeczu Amazonki dowiodły, że niektóre z gatunków piranii to niegroźni wegetarianie. Oprócz złagodzenia oceny tej rodziny ryb, badania owe przyniosły niezmiernie ciekawe wyniki. Amazonka z dorzeczami zawiera prawdopodobnie ok. 1/4 światowych zasobów wody słodkiej, a nurt tej rzeki wlewa do Atlantyku 200 min litrów wody w ciągu sekundy. Badania wykazały ścisłą współzależność między wodą a obszarami lądu, przez które ona przepływa. Rozlegle tereny dorzecza Amazonki są zalane przez większą część roku, tak że ryby mogą pływać również poza korytem rzeki, w puszczy pośród drzew, żywiąc się spadającymi do wody owocami i nasionami. Smaczne nasiona drzew kauczukowych wystrzeliwują głośno ze swoich strąków, lecąc jak pociski, po czym wpadają do wody, stając się szybko łupem ryb.

Ryby żywiące się w lesie dostarczają dzięki temu rzece doskonałego nawozu w postaci bogatych w materię organiczną odchodów — podobnie jak afrykańskie hipopotamy pasące się z dala od wody, ale nawożące ją po powrocie, a także wielkie kajmany (południowoamerykański odpowiednik krokodyli), które robią to samo polując na ssaki lądowe. Ryby pływające po zalanych terenach, w górę i w dół małych strumieni prowadzą swoistą działalność „ogrodniczą”. Zjadając owoce, roznoszą nasiona, wydalając je w odległych nieraz miejscach. W wyniku badań stwierdzono, że dla ludzi zamieszkujących dorzecze Amazonki podstawowe źródło białka stanowią ryby, a trzy z czterech ryb przez nich zjadanych wykarmione są nasionami i owocami z puszczy. Bezsensowne niszczenie puszczy nadamazońskiej pośrednio może być przyczyną głodowania wielu ludzi.

Powiedzonko: „patrząc na puszczę nie zapominaj o drzewach” dobrze charakteryzuje zjawisko, o którym wszyscy powinniśmy pamiętać, a mianowicie, że ekosystem działa jako zintegrowana całość. Mój przyjaciel przyrodnik, usłyszawszy historię o współzależności ekosystemów wodnych i lądowych w dorzeczu Amazonki, powiedział: „To jest dla nas ostrzeżenie, żeby patrząc na ryby nie zapominać o drzewach”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *