Ssaki borealnych lasów iglastych

Ssaki borealnych lasów iglastych

Wiele gatunków ssaków, które dawniej były bardzo rozpowszechnione w lasach liściastych, obecnie występuje głównie w lasach iglastych dalekiej północy. Należą do nich: wilki, niedźwiedzie, łosie, rosoma ursony. W miarę zajmowania przez człowieka coraz większych obszarów pod uprawy i osiedla, zwierzęta wycofywały się na północ, by szukać schronienia w największych na świecie obszarach leśnych nie tkniętych ręką człowieka. Tu żyją olbrzymie łosie, większe niż największe jelenie — na Alasce osiągają one wysokość 2,5 m w kłębie. Łoś jest potężnym i masywnym zwierzęciem o długich nogach, szeroko rozstawionych palcach i zwisających wargach. Samce są uzbrojone w wielkie poroża w kształcie łopat. Jakkolwiek brzydki wydawałby się łoś, jest on doskonale przystosowany do życia. Z pomocą długich nóg i mięsistych warg może wygodnie żerować, zjadając wysoko rosnące liście i miękkie pędy. Kiedy łoś napotyka małe drzewko o soczystych liściach, zbyt wysokie, aby je dosięgnąć, po prostu przechodzi po nim, przyginając pień pomiędzy przednimi nogami. Wspaniały jest widok łosia brodzącego o poranku w jeziorze. Zanurza na chwilę głowę, po czym podnosi ją z porożem oplecionym wodorostami, jakby nosił dziwaczny kapelusz. Łosie lubią jeść miękkie, zielone rośliny, toteż żyją w pobliżu bagien i jezior, gdzie jest pod dostatkiem wierzb, grzybieni i olsz. Zimą, jeżeli nie ma innego pokarmu, zwierzęta te mogą przeżyć jedząc sosnowe igły.

Wyższy niż największy koń, potężny i wielki łoś o ostrych racicach to trudna zdobycz dla wilków. Aby powalić nawet młodego lub chorego alaskijskiego łosia, wilki muszą polować w grupie ponad 20 osobników. Pomimo wielkich rozmiarów i przerażającego wyglądu, wychowany wśród ludzi łoś jest zwierzęciem spokojnym i łagodnym. Mieszkający na Syberii ludzie z epoki kamiennej być może używali go jako zwierzęcia pociągowego. W ostatnich latach natomiast w Skandynawii i Rosji czynione są próby jego udomowienia. Jest tylko pewna przeszkoda: łagodne łosie przepadają za grzybami, więc kiedy spotkają zbieraczy z pełnymi koszykami, atakują i odpędzają ludzi, po czym spokojnie zjadają porzucone zbiory.

W amerykańskich lasach iglastych żyje szary niedźwiedź grizzly (odpowiednik niedźwiedzia brunatnego). Zazwyczaj jest to spokojne zwierzę, odżywiające się owadami, małymi gryzoniami, jajami ptaków i ptakami oraz orzechami i słodkimi owocami. Jednakże wiosną wygłodniały grizzly poluje na duże ssaki, np. jelenie. Niedźwiedź ten nie gardzi nawet padliną i często widywano go pożerającego padłe krowy, przez co zyskał sobie miano zabójcy bydła. W efekcie bezlitośnie na nie polowano i truto je, także obecnie grizzly jest zwierzęciem niezwykle rzadkim, które występuje jedynie na dalekiej północy.

Największym ze wszystkich podgatunków niedźwiedzia brunatnego (Ursus arctos) jest kolos żyjący na wyspie Kodiak koło Alaski, największy lądowy mięsożerca — Ursus arctos middendorffi. Po raz pierwszy zobaczyłem te zwierzęta, kiedy odwiedzałem ogród zoologiczny w Whipsnade, w którym kiedyś pracowałem. Niedźwiedzie trzymano w głębokim wykopie, przeznaczonym dawniej dla tygrysów. Patrząc na nie z góry doznałem uczucia rozczarowania, niedźwiedzie wcale nie wydawały się tak duże. Wtedy ich opiekun zaprowadził mnie do zakratowanych drzwi prowadzących na wybieg. Zwierzęta uniosły się na tylne łapy i podeszły do nas. Tym razem widok był niezwykły. Niedźwiedzie zasłoniły całe wejście i musiałem unieść głowę, aby zobaczyć ich pyski. Oceniłem, że stojąc wyprostowane na tylnych nogach -miały co najmniej 3,5 m wysokości. Te kudłate giganty, zaliczone do zwierząt mięsożernych, są przez większą część roku roślinożercami. Ich główne źródło pokarmu zwierzęcego stanowią łowione wiosną łososie, ciągnące w górę rzek na tarło. Zwierzęta wyglądały tak groźnie, że zawahałbym się podając im owoce, obawiając się o swoją rękę.

Kiedy jest mowa o hibernacji, większość ludzi myśli o niedźwiedziach, tymczasem zwierzęta te nie hibernują. Zimę spędzają w odrętwieniu, zużywając nagromadzone jesienią zapasy tłuszczu. Temperatura ciała śpiącego niedźwiedzia utrzymuje się na poziomie około 35°C, co jest w przybliżeniu normalną temperaturą ciała ssaków. Nigdy nie spada do 5°C, tak jak u prawdziwych hibernatorów, np. koszatki czy owadożernych nietoperzy. Zachowując wysoką ciepłotę ciała, zagrożony niedźwiedź może natychmiast opuścić swoją jaskinię lub sporządzone z gałęzi i wyścielone mchami posłanie. Odkryto ten fakt niedawno, a przyrodnik, który wczołgał się do niedźwiedziej jaskini, aby zmierzyć temperaturę ciała śpiącego olbrzyma, musiał być bardzo zuchwały.

Innym zwierzęciem, które wycofało się z południowych obszarów swego pierwotnego zasięgu jest północnoamerykański urson. Na pierwszy rzut oka wydaje się on być pokryty nie kolcami, lecz futrem. Jest tępiony za szkody, jakie wyrządza w drzewostanie, lecz zazwyczaj są one mocno wyolbrzymione. Zimą urson może zniszczyć całe drzewo, gdyż będąc zwierzęciem ciężkim i niezgrabnym, ma trudności z poruszaniem się w głębokim śniegu i woli pozostawać w jednym miejscu. Kiedy znajdzie odpowiednie drzewo, rozpoczyna od dokładnego zjedzenia wszystkich igieł, a następnie ogryza korę, pozostawiając nagi szkielet. Wtedy, zagrożony głodem, niechętnie przenosi się na następne drzewo. Niszczycielskie cechy ursona ujawniają się wówczas, gdy napotka on obozowisko. Nocą stworzenie to może pożreć przesiąknięte ludzkim potem drewniane przedmioty, np. wiosła, skrzynki, uchwyty i trzonki. Przebudzeni rano podróżnicy z przerażeniem stwierdzają, że połowa ich sprzętu została uszkodzona lub całkowicie zniszczona.

Samica ursona rodzi w roku tylko jedno, bardzo ciężkie młode, które osiąga dojrzałość płciową dopiero w drugim roku życia. Powolne dojrzewanie w połączeniu z prześladowaniem przez człowieka zepchnęły ursona daleko na północne krańce jego zasięgu występowania.

Stworzenie to nie jest spokrewnione z afrykańskimi jeżozwierzami, lecz ze świnkami morskimi. Przypisywano mu zdolność do zrzucania kolców, ale to nieprawda. Zaatakowany urson odwraca się tyłem i uderza wroga kolczastym ogonem. Uzbrojone w zadziory kolce są luźno osadzone w skórze, toteż wbite w ciało napastnika łatwo się odrywają i wnikają coraz głębiej w tkanki. Pomimo tak skutecznej obrony urson ma, poza człowiekiem, jednego wroga, który jest w stanie go zabić i zjeść. Jest to kuna wodna z rodziny łasicowatych, uznająca ursona za wyjątkowy przysmak. Kuna wodna, atakując ursona, przewraca go na grzbiet i rozszarpuje nie chroniony ostrymi kolcami brzuch.

Pokryta długim, błyszczącym futrem kuna wodna wygląda trochę jak mały, podłużnego kształtu niedźwiedź z ogonem. Jest przedstawicielem rodziny łasicowatych, wyspecjalizowanych i zręcznych drapieżników. W skład tej rodziny wchodzą m.in. łasice, gronostaje, kuny, wydry i skunksy. Europejskie łasicowate łatwo przystosowują się do nowych warunków, zazwyczaj zamieszkują zarośla, ale mogą polować również na polach.

Zwierzęta należące do tej rodziny uzyskały miano nienasyconych zabójców. Winien jest temu ich instynkt zabijania i magazynowania zdobyczy niezależnie do tego czy są w danej chwili głodne. Jeżeli drapieżnik taki dostanie się do kurnika, jest mało prawdopodobne, że zostawi jakiegokolwiek ptaka przy życiu. Pomimo tej wady, łasicowate doskonale potrafią ograniczać liczebność gryzoni. Dlatego nie należy ich tępić, a raczej dobrze zabezpieczać kurniki. W epoce brązu ludzie prawdopodobnie udomowili niektóre gatunki łasicowatych, zwierzęta zręczniejsze i wydajniejsze, niż koty zwalczające niepożądane gryzonie. W odróżnieniu od kotów są dość niezrównoważone. Ich zachowanie może niemile zaskoczyć. Chcąc pogłaskać takie stworzenie narażamy się na dotkliwe pogryzienie.

Europejskie łasicowate żyją także w iglastych lasach Azji, a gronostaje i łasice również w Ameryce Północnej. Polują na każde zwierzę, jakie mogą doścignąć i osaczyć. Maleńka łasica, będąca najmniejszy ssakiem mięsożernym, jest tak szczupła, że może ścigać drobne gryzonie w ich norach, natomiast gronostaje i tchórze potrafią upolować nawet tak dużą ofiarę jak zając.

Wszystkie łasicowate są zadziwiająco wszechstronne. Kuna leśna jest zwinniej sza niż jakikolwiek cyrkowy akrobata, z gracją i swobodą skacząc wśród koron drzew w pościgu za wiewiórkami i ptakami. Kuna wodna i soból amerykański pewniej czują się na ziemi, polując na myszy i nornice, jednakże kuna wodna znana jest z tego, że może poruszać się wśród gałęzi z wielką prędkością goniąc pręgowce, które są równie dobrymi akrobata-mi. Kuny leśne to mistrzynie w podchodzeniu i polowaniu na głuszce. W celu wzbogacenia swojej typowo mięsnej diety łasicowate jedzą orzechy, owady, owoce, a nawet miód.

Najgorszą reputację ze wszystkich łasicowatych ma rosomak, żyjący w lasach Europy, Azji i Ameryki Północnej. Jego żarłoczność jest wprost legendarna. Rosomaki stały się wrogami traperów, gdyż kradły z pułapek martwe lub osłabione zwierzęta i przynęty, a nawet włamywały się do komórek z zapasami. Rosomak jest największym łasicowatym, jednak pokrojem bardziej przypomina średniej wielkości psa. Jak na swoją wielkość jest bardzo żarłoczny i nieustraszony. Niekiedy atakuje pumę lub niedźwiedzia by odpędzić je i spokojnie zjeść ich zdobycz. Zimą, kiedy większość zwierząt grzęźnie w głębokim śniegu, rosomak porusza się na szerokich stopach jak na rakietach śnieżnych. W ten sposób może upolować nawet łosia lub karibu. W odróżnieniu od innych łasicowatych — rosomak nigdy nie zabija więcej ofiar, niż jest w stanie zjeść w krótkim czasie. Latem hałaśliwie wędruje pośród drzew, szukając orzechów i jagód, polując na gryzonie i zjadając ptasie jaja oraz padlinę.

Pomimo złej reputacji, wychowany przez ludzi rosomak staje się przyjaznym zwierzęciem domowym, równie wiernym i przywiązanym jak pies. Mój przyjaciel mieszkający koło Kopenhagi hodował dwa urocze rosomaki. Przy pierwszej prezentacji omal mnie nie przewróciły, tak były zachwycone spotkaniem. Kiedy poszliśmy na spacer, zachowywały się jak psy, biegając wokoło i wydając niskie gardłowe pomruki. Kiedy wieczorem usiedliśmy przy ognisku, oba stworzenia usiłowały jednocześnie wdrapać się na moje kolana. Ponieważ nie mogły się zmieścić, zadowoliły się położeniem na nich swoich kudłatych głów. Wkrótce potem zasnęły, przeciągle i bulgocząco chrapiąc.

Ostatnie tereny, na których występują rosomaki znajdują się na dalekiej północy Azji, Europy i Ameryki Północnej. Ludzka nienawiść i bezmyślność sprawiły, że zwierzęta te są prześladowane i tępione. Poluje się na nie dla futra, które nie sztywnieje na mrozie, przez co nadaje się na podbicie kapturów. Człowiek jest jedynym wrogiem rosomaka. Tym smutniejszy jest fakt, że w stanie Michigan, zwanym „Stanem Rosomaka”, nie widziano tego zwierzęcia od wielu lat.

Z lasów iglastych Ameryki Północnej znikają nie tylko rosomaki, ale także inne łasicowate. W rejonach, w których ludzie powinni mieć na uwadze liczebność ich populacji, w dalszym ciągu urządza się na nie polowania i handluje ich futrami. Szczególnie niebezpieczni są tak zwani „niedzielni traperzy” — ludzie polujący nie z konieczności zdobycia środków do życia czy dla wątpliwej satysfakcji „sportowej”, lecz powodowani zwykłą żądzą zysku. W Ameryce publikuje się wyniki polowań, natomiast trudno uzyskać wiarygodne dane z Rosji, chociaż z drugiej strony wiadomo, że rosyjscy naukowcy z powodzeniem pracują nad ponownym osiedlaniem bobrów i soboli. Wspaniałe futro nadal jest dla niektórych zwierząt przyczyną największego zagrożenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *