Spektakl życia

Spektakl życia

Wielkie ssaki mają swych „przyjaciół” oraz „wrogów”, a nawet „grabarzy”. Przyjaciółmi gnu są np. strusie, ponieważ dzięki wysokiemu wzrostowi i doskonałemu wzrokowi często ostrzegają stado przed zbliżającym się drapieżcą. To dlatego stada niekiedy pasą się w pobliżu tych ptaków. Z tych samych powodów zebry i inne zwierzęta dobrze się czują w pobliżu żyraf. Innymi przyjaciółmi roślinożerców są bąkojady, które pomagają im na dwa sposoby. Po pierwsze, przysiadając na ich grzbietach, oczyszczają skórę z wszelkich pasożytów. Po drugie, często ostrzegają swych gospodarzy przed grożącym niebezpieczeństwem. Zdarza się nawet, że bąkojady budzą śpiące nosorożce, kiedy dostrzegą jakieś zagrożenie. Pewien ptak próbował zbudzić martwego, zastrzelonego nosorożca i kontynuował te próby nawet wówczas, gdy nadszedł myśliwy.

Stada roślinożerców mają wielu wrogów. Wyjątek stanowią jedynie słonie i nosorożce, na które, poza ludźmi, nie polują żadni inni drapieżcy. Zdarza się, że lwy pożerają młode tych zwierząt, zwykle jednak wolą polować na zebry i gnu. Gepardy i likaony zjadają mniejsze zwierzęta, takie jak gazele lub impala. Likaony nie wahają się jednak napadać na gnu lub zebry, o ile polują wystarczająco liczną grupą. Serwale, otocjony i orły porywają często cielęta mniejszych gatunków kopytnych, zatem rodzice muszą bez przerwy strzec swego potomstwa.

Do „grabarzy” zaliczyć można padlinożerne szakale, hieny o niezwykle mocnych szczękach i ostrych zębach, a także wszędobylskie i czujne sępy.
Wszystkie te zwierzęta napadają na nie strzeżone cielęta oraz ranne lub chore dorosłe osobniki roślinożerców. Zwykle jednak zadowalają się resztkami pozostawionymi przez innych drapieżców. Szakale wyjadają kawałki mięsa, a hieny rozdrabniają na pył i pożerają wszystkie odpadki: kości, skórę i kopyta. Sępy zanurzają swe nagie głowy i szyje (nie ma na nich piór, które mogłyby zostać oblepione krwią i mięsem) głęboko w ogryzione ochłapy, wyszarpując to, co jeszcze pozostało do zjedzenia.

Jeśli uda nam się odwiedzić któryś z biomów trawiastych Ziemi, niezbędna nam będzie lornetka lub luneta. Dobrze jest ukryć się w pobliżu wodopoju, ponieważ można tam obserwować mnóstwo różnych zwierząt, które przychodzą napić się wody. Wiele spośród nich pasie się w pobliżu, czasem pod okiem sytego, wypoczywającego w cieniu lwa. Zwierzęta zdają się wiedzieć, że lew jest najedzony, a więc przez pewien czas niegroźny. Niekiedy możemy zobaczyć stada masywnych bawołów przylądkowych, pasące się obok grup smukłych antylop lub żyrafy schylające się na szeroko rozstawionych nogach, aby dosięgnąć wody. Czasem można spotkać guźca, słonia, nosorożca lub inne wspaniale zwierzęta, zamieszkujące trawiaste przestrzenie sawanny.

Jeśli uda nam się być świadkami takich scen, musimy pamiętać, że to co obserwujemy jest zaledwie wspomnieniem po niezwykłym i cudownym świecie afrykańskiej przyrody. Większa część sawanny została zaorana i przekształcona w tereny uprawne, a żyjące tam rośliny i zwierzęta — wytępione. Rozległe obszary zdegradowano przez zbyt intensywny wypas bydła, kóz i owiec, czego skutkiem jest drastyczny spadek liczebności dzikiej zwierzyny. Człowiek wciąż sieje spustoszenie polując, kłusując lub niszcząc naturalne siedliska zwierząt. Dziewicze tereny dzikiej przyrody wciąż się kurczą. Za 50 lat mogą zniknąć wspaniałe stada afrykańskich zwierząt. Jedną z najsmutniejszych moich wypraw była podróż pociągiem przez amerykańską prerię — obecnie zerodowany i wysuszony obszar, który niegdyś był zamieszkany przez największe na świecie stada dzikich zwierząt — bizonów. Tereny te, dawniej żyzne i porośnięte bujną roślinnością, są dziś wyschnięte i zniszczone na skutek nadmiernej eksploatacji rolniczej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *