Muliste osady

Muliste osady

W osłoniętych miejscach wybrzeża można natrafić na miejsca, w których nagromadziły się muliste osady, bogate w materię organiczną. Rozwijają się w nich liczne bakterie, co prowadzi do wyczerpania rozpuszczonego w wodzie tlenu. Kopiąc w niektórych miejscach, można napotkać warstwy piasku zabarwionego na czarno. Powstają one pod wpływem pewnych bakterii, przystosowanych do życia bez tlenu. Na plażach dobrze osłoniętych, w pobliżu ujść rzek lub nadmorskich bagien piasek bogaty jest w materię organiczną.

Mieszanina piasku i mułu zapewnia świetne warunki do rozwoju Spartina maritima, zostery i ulvy ,sałatowej, a także osiadłych małży. Z punktu widzenia zwierząt, miejsca takie mają jednak kilka wad. Podłoże jest mniej luźne niż piasek, co utrudnia drążenie norek i zagrzebywanie się. Niskie stężenie tlenu zmusza do posiadania długiego syfonu lub rurki, aby swobodnie oddychać. Z tych powodów w miejscach o dużej zawartości materii organicznej spotyka się zwierzęta różne od zamieszkujących czysty piasek. Na przykład Mya posiada masywny syfon o długości 15 cm, a zakopuje się tak głęboko, że niezwykle trudno ją wydobyć.

W takich siedliskach możemy wyśledzić przepiękną pierścienicę sabellę. To wdzięczne stworzenie buduje długie, delikatne rurki, w których żyje. Nad powierzchnię dna wystaje tylko kilka centymetrów, reszta rurki jest głęboko zagrzebana. Kiedy dno pokrywa fala przypływu, sabella wystawia z rurki swoje eleganckie, pierzaste czułki, które są zabarwione na brązowo, czerwono lub fioletowo. Porusza nimi delikatnie, wyłapując mikroskopijne cząstki niesionej przez wodę zawiesiny. Jeżeli stworzenie wyczuje najsłabsze drgania, natychmiast wciągnie się głęboko do wnętrza swojego schronienia.

W czasach, kiedy mieszkałem na Korfu taki sprzęt, jak aparaty do nurkowania, maski i fajki były nieosiągalne. Aby obserwować podwodny świat, sporządziłem kilka lekkich drewnianych skrzynek zaopatrzonych w szklane dno. Kiedy zanurzałem je do przejrzystej wody Morza Śródziemnego, mogłem widzieć dokładnie każdy szczegół. Chcąc wypróbować pierwszą skrzynkę, zabrałem ją do zatoki obfitującej w organiczne osady, a przez to zasiedlonej przez wiele morskich stworzeń. Byłem wprost oczarowany swym nowym oknem do podwodnego świata. Brodząc po pas w wodzie, wystawiając plecy do słońca, spoglądałem przez nie, odkrywając tysiące nowych stworzeń, które żyły na morskim dnie. Nagle ujrzałem widok zapierający dech w piersiach — grupę ok. 40 sabelli, wystających z dna na niewielkiej powierzchni. Wyglądały jak cudowny dywan kwiatów, błyszczących kolorami kołyszących się delikatnie „płatków”. Kiedy zbliżyłem się o krok, w mgnieniu oka cały czarodziejski kobierzec zniknął jak zdmuchnięty. Ruch wody wywołany moim poruszeniem się zaniepokoił zwierzęta, które powciągały się do swoich rurek. Upłynęło pół godziny, zanim pojawiły się na nowo, ale był to widok wart oczekiwania.

Na mulistym dnie można spotkać pinnę — pięknego małża, największego z żyjących na Wyspach Brytyjskich. Może mieć długość przekraczającą 35 cm, a swym kształtem swym przypomina do połowy rozłożony wachlarz. Muszla ma kolor bursztynowy z białymi plamkami na szerszym końcu. Pinny zakopują się wąskim końcem w piasku, przytwierdzając się do kamieni lub skał za pomocą bisiora. Możemy zobaczyć podobne bisiory u omułków, dalekich krewnych pinny.

Na Korfu miałem interesujące przeżycie związane z pinną. Znałem miejsce, w którym mulisto-piaszczyste dno stwarzało doskonale warunki dla tych małży. Ponieważ uważano je za przysmak, rybacy nurkowali i wyrywali pinny z morskiego dna. Wiosłowałem wzdłuż brzegu, gdy nagle ujrzałem łódź znajomego rybaka zakotwiczoną w zatoce. Przepływając obok zobaczyłem ok. 20 dużych małży pinna, które otwierał, przecinając nożem potężny mięsień zwierający obie połowy muszli. Ku mojemu zdziwieniu, w każdej muszli małża zamieszkiwał mały biało-zielonkawy krab wielkości groszku. Były to kraby, które używają małży jako schronienia, żywiąc się pokarmem pobieranym przez swego gospodarza. Rybak powiedział, że w każdym wydobytym przez niego małżu znajdował jednego kraba. Wziąłem kilka do mojego akwarium, a resztę ostrożnie wypuściłem do morza w nadziei, że znajdą nową pinnę po tym, jak brutalnie pozbawiono je dotychczasowego mieszkania.

Około 30 lat później kręciłem na Korfu film, a jedna ze scen miała ukazywać nurkowanie po pinnę. Najdziwniejszym byl fakt, że żaden z wydobytych przez rybaków małży nie zawierał kraba, zamiast nich w każdej muszli mieszkała para małych, przezroczystych krewetek, które wyglądały jak miniaturowe homary. Jest to przykład zastąpienia jednego gatunku komensali przez inny. (Komensal to organizm żyjący kosztem gospodarza, lecz nie wywierający żadnego wpływu na jego populację).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *