Mocne i delikatne tworzywo natury

Mocne i delikatne tworzywo natury

W stabilnym ekosystemie nisze są zwykle tak rozdzielone, że gatunki prawie ze sobą nie konkurują. Nisze określają rolę poszczególnych gatunków w biocenozie i zachodzą na siebie w niewielkim tylko stopniu. Niektóre gatunki mają podobne wymagania, ale realizują je w różnym czasie. Jastrząb łowi gryzonie w dzień, sowa natomiast w nocy. Żaby i ropuchy rozmnażają się czasem w tym samym stawie, ale żaby robią to wczesną wiosną, ropuchy zaś nieco później. W zbiorowisku złożonym z wielu gatunków stosunki między nimi bywają bardzo złożone. Istnieje wiele różnych sposobów odżywiania się, unikania drapieżców i znajdowania schronienia. Niedobór jakiegoś elementu może być kompensowany przez inny. Zdarza się, że brak owadów, będący wynikiem bardzo suchej wiosny nie pozwala ptakom wydać na świat licznego potomstwa. Wówczas drapieżcy, odżywiający się zwykle pisklętami: jastrzębie i lisy, zmuszeni są poszukać sobie innego pokarmu — np. myszy i jaszczurek — aż do następnej wiosny, kiedy znów może być pod dostatkiem piskląt. Przyroda z łatwością radzi sobie z takimi drobnymi zaburzeniami. Czasem jednak organizmy zostają zmuszone do ostrej konkurencji. Inwazja nowego gatunku lub po prostu następowanie pór roku mogą powodować niedobory pożywienia lub „problemy mieszkaniowe”. Niektóre gatunki migrują wówczas na inne tereny, aby powrócić, kiedy warunki będą znowu korzystne. Czynią tak np. ptaki wędrowne. Inne stworzenia, aby przetrwać okres braku pokarmu zapadają w sen: zimowy — zwany hibernacją lub letni — określany mianem estywacji. Zdarza się, że jakiś gatunek przez dłuższy czas nie może sobie poradzić i wymiera. Jego niszę zajmuje z czasem inny gatunek. Dzięki skamieniałościom sporo wiemy na ten temat.

Natura działa więc płynnie i dynamicznie: pory roku następują po sobie cyklicznie, nisze opróżniają się i wypełniają, gatunki współdziałają lub konkurują, a substancje odżywcze krążą w przyrodzie. Wielkie ekosystemy przypominają misternie utkane kobierce: miliony splecionych ze sobą nici tworzą wzorzysty obraz. Przyroda radzi sobie z niewielkimi uszkodzeniami tych nici. Potrafi także, po jakimś czasie, naprawić szkody wyrządzone przez wielkie katastrofy: powodzie, pożary czy trzęsienia ziemi. Nie jest jednak w stanie uporać się ze spustoszeniami dokonywanymi przez człowieka.

Ludzie tymczasem wciąż niszczą świat. Nadmiernie eksploatują naturalne lasy, zastępując je szybko rosnącymi, jednogatunkowymi drzewostanami, które nie dają schronienia zwierzętom. Dziesiątkują populacje ryb i zatruwają wody. Na całym niemal globie stosuje się wyniszczające glebę sposoby uprawy, które już w niedługim czasie mogą doprowadzić do jej kompletnej degradacji. Bezlitosne tępienie niektórych gatunków zwierząt prowadzi do ich wyginięcia lub drastycznego spadku liczebności. To my, ludzie, wprowadzamy obce dla danych terenów gatunki, które niejednokrotnie wypierają gatunki rodzime z ich naturalnego środowiska. Niefrasobliwie stosujemy pestycydy i herbicydy, które zabijają mnóstwo różnych organizmów. Wszystkie te zjawiska, wraz z przeludnieniem, stwarzają dość ponure perspektywy dla rodzaju ludzkiego. Do zagadnień tych powrócimy jeszcze w dalszej części książki; spróbujemy się zastanowić, co — jako przyrodnicy amatorzy — możemy zrobić, aby ratować naszą planetę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *