Łąki podmokłe

Łąki podmokłe

Nisko położona łąka, przez którą przepływa meandrująca rzeczka, wykorzystywana jest często jako pastwisko. W dawnych czasach (gdzieniegdzie zdarza się także i dziś) pola i łąki bywały zimą regularnie zalewane przez wolno płynącą wodę, która nie zamarzała, pozwalając na wzrost roślin. Gleba takich okresowo zalewanych łąk jest żyzna i stale wilgotna. Rosną na niej charakterystyczne rośliny: różowo kwitnący wieczornik damski, jedna z roślin, na których larwy pluskwiaków z rodziny pienikowatych żyją w swych pienistych otoczkach oraz piękna żółta knieć błotna (kaczeńce). Widywałem spore łąki pokryte tymi kwiatami — jak oślepiająco złotym dywanem. Rośliny te są źródłem nektaru dla wielu owadów, takich jak np. muchówki z rodziny zmrużkowatych. Na podmokłych łąkach rośnie wiązówka błotna, pięknie pachnący, kremowy kwiat, jednak pozbawiony nektaru. Wiele muchówek i chrząszczy żywi się chętnie jego pyłkiem. Czasem można też spotkać pierwiosnkę wyniosłą o kwiatach żółtych wewnątrz, zwróconych w jedną stronę.

W niektórych miejscach na łące rosną kępy paproci orlicy, starców i jaskra rozłogowego. Rośliny te nie są zjadane przez bydło i konie. Kępy tworzy także jedna z traw — śmiałek darniowy. Każde z tych skupisk roślinności stanowi rodzaj wyspy, gdzie chronią się różne gatunki ciem. Możemy spróbować wypłoszyć je dymem, aby poszukać wśród nich na-pójki łąkowej, której gąsienice piją rosę.

Dzięki wypasowi bydła łąki są wzbogacane w naturalny nawóz. Odchody krowie i końskie to także doskonale pożywienie dla żuków gnojowych i innych chrząszczy, a także niektórych dziennych motyli. Ekskrementy zwierząt gospodarskich stanowią również środowisko życia i pokarm dla larw wielu muchówek oraz podłoże dla niektórych grzybów.

Często można zobaczyć śliskie, żółte, dzwonowate kapelusze grzybów, wyrastające ze świeżych końskich odchodów. Nie ma się czego brzydzić: odchody są prawdziwym skarbem.

Podmokłe łąki stanowią też obfite żerowisko dla ptaków. Pamiętam wielką łąkę na Korfu, która podczas deszczu była zatapiana przez wodę głęboką do kostek. Żyły tam i rozmnażały się rzekotki, żaby trawne, ropuchy i traszki. Często chadzałem tam, aby zbierać skrzek i chwytać dorosłe osobniki. Wkrótce zorientowałem się, że mam niecodziennych pomocników. Greccy Cyganie — czarnoocy i ciemnoskórzy ludzie o trochę dzikim wyglądzie wypasali tam swe stada. Bydło ich było olbrzymie i czarne, o wielkich, białych, wygiętych rogach. Zwierzęta te, przemieszczając się powoli po łące, napędzały płazy prosto do mojej sieci. Zachowywałem się więc podobnie jak czapla złotawa, która chwyta pasikoniki i inne owady, wypłoszone z traw przez pasące się zwierzęta.

W najbardziej podmokłych częściach łąki rosną sity i turzyce. Pomiędzy nimi można niekiedy spotkać pewnego ślimaka, którego mnie nigdy, niestety, nie udało się zobaczyć, ale słyszałem o nim fascynującą historię. Otóż ślimak ten jest żywicielem pośrednim pewnej przywry. Znaczy to, że żyje ona w jego organizmie przez pewien czas, aby dostać się do ciała ostatecznego żywiciela, którym jest ptak. Larwy przywry lokują się w czułkach ślimaka i wysyłają stamtąd pulsujące światło z częstotliwością do 70 razy na minutę, jak maleńkie, zielone latarnie morskie. Zwraca to uwagę ptaka, dla którego ślimak byłby inaczej niewidoczny. Ptak zjada ślimaka, ale korzysta na tym tylko przywra. Ślimak traci życie, a ptak cierpi z powodu inwazji pasożytów. Jedynie przywra czuje się świetnie. Mimo to, chciałbym zobaczyć kiedyś ślimaka o świecących czułkach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *